"Bóg bowiem był jej siłą"

Homilia Księdza Biskupa Bronisława Dembowskiego
wygłoszona podczas Mszy sw. radiowej
w intencji Dzieła Matki Elżbiety Róży Czackiej,
w Bazylice Św. Krzyża, w Warszawie,
w dniu 16 stycznia 2011

Umiłowani w Chrystusie Panu, czcigodny Bracie w kapłaństwie, zaprzyjaźnieni z Laskami przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, służbo liturgiczna, chórze i wy wszyscy kochani Bracia i Siostry tu zgromadzeni, a także radiosłuchacze.

Usłyszeliśmy przed chwilą słowa proroka Izajasza: "Bóg mój stał się moją siłą" Obyśmy te słowa przyjęli jako nasze - z wiarą, iż Bóg rzeczywiście jest nasza mocą. Także przyjmijmy, jako do nas skierowane, słowa św. Pawła o tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości. Jesteśmy bowiem wszyscy powołani do świętości. Również słowa dzisiejszego fragmentu Ewangelii według św. Jana są niezmiernie dla nas ważne. Jan zobaczył Jezus i rzekł: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata". Bowiem Jezus, Baranek Boży, krwią swoją nas obmył, ponieważ "umiłowawszy swoich na świecie do końca ich umiłował"/J 13,1/, "uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci -  i to śmierci krzyżowej." / Flp 2 /

Polecamy dziś Bogu Dzieło Lasek, a więc Zakład dla niewidomych w roku jubileuszy stulecia założenia przez Różę Czacką Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, które jest istotnie ważną instytucjonalną podstawą tego Dzieła. Podkreślone przed chwilą przeze mnie słowa proroka Izajasza, św. Pawła i z Ewangelii według św. Jana, możemy w szczególny sposób, złączyć z osoba założycielki owego Towarzystwa i całego dzieła. Bóg, bowiem był jej siłą. Była powołana do świętości i całkowicie zaufała Jezusowi, Barankowi Bożemu, który przez dobrowolnie, z miłości przyjętą śmierć za nas na krzyżu, zgładził grzech świata.

Hrabianka Róża Czacka, prawnuczka Tadeusza Czackiego założyciela liceum krzemienieckiego i bratanica kardynała Włodzimierza Czackiego, urodziła się w Białej Cerkwi 22 października 1876 roku. W dwudziestym drugim roku swojego życia ostatecznie straciła wzrok. Rodzin jej przekonana, że leczenie jest konieczne i możliwe, zwiozła ja do Paryża gdzie kilkakrotnie była operowana. Po powrocie do Polski, od warszawskiego okulisty, doktora Bolesława Ryszarda Gepnera, Róża usłyszała słowa brutalnie szczere, ale dla niej zbawienne:" Tu nie ma już nic do zrobienia. Stan wzroku jest beznadziejny, natomiast niech Pani zatroszczy się o dziesięć tysięcy niewidomych w Królestwie Polskim, którymi nikt się dotąd nie zajął".

Róża Czacka postanowiła zając się niewidomymi w Polsce. Zaczęła studiować tyflologię, czyli problematykę odnosząca się do niewidomych, poznała brajlowskie pismo punktowe i różne zagraniczne instytuty dla niewidomych. Istotnie ważnym krokiem było powołanie Towarzystwa Ocieki nad Ociemniałymi. Zebranie założycielskie odbyło się jesienią 1910 roku. Rejestracja Towarzystwa przez ówczesne władze carskie dokonana została 11 maja 1911 roku. W latach 1911 do 1914 powstało już przedszkole dla niewidomych dzieci, szkoła, warsztaty i zaczątek Patronatu, czyli opieki otwartej nad dorosłymi niewidomymi w Warszawie.

Praca Towarzystwa nawiązując do osiągnięć tyflologii francuskiej i zmierza do wychowania niewidomych na pełnowartościowych członków społeczeństwa: zdolnych do samodzielnego życia i zarobkowania. Zgodnie z hasłem: "niewidomy użyteczny".

W czasie I wojny światowej Róża Czacka w Żytomierzu postanowiła zostać zakonnicą., franciszkanką. Za zgodą władz kościelnych odbyła samotny nowicjat i w 1917 roku złożyła śluby zakonne. Do warszawy wróciła wiosną 1918 roku już jako zakonnica - siostra Elżbieta. Otrzymała pozwolenie na poprzyjmowanie pierwszych kandydatek do nowego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Już w 1918 roku ówczesny nuncjusz apostolski Achille Ratti, późniejszy Papież Piusa XI, poradził jej żeby zwróciła się do księdza Władysława Korniłowicza, aby podjął się roli kierownika duchowego powstającego Dzieła dla niewidomych i nowego Zgromadzenia zakonnego. Tak ksiądz Korniłowicz został spowiednikiem Matki Czackiej i sióstr. Pomimo że obowiązki odwołały go na kilka lat do Włocławka i do Lublina, jego związek z Dziełem Matki Czackiej wciąż się pogłębiał.

W 1922 roku w Laskach podwarszawskich, na niewielkiej działce otrzymanej od Antoniego Daszewskiego, na skraju Puszczy Kampinoskiej, zaczął powstawać zakład dla niewidomych. I tak powstało Dzieło Lasek, trwające i rozwijające się do dnia dzisiejszego. Słusznie Matka Elżbieta Czacka nazywała doktora Bolesław Ryszarda Gepnera, który umarł w 1913 roku, współzałożycielem tego Dzieła, w skład którego weszły trzy grupy osób: niewidomi, siostry zakonne i współpracownicy świeccy. Na część Trójcy Przenajświętszej Dzieło nazwano "Triuno". Matka Elżbieta Cacka jeszcze przed powołaniem Towarzystwa nawiązała współpracę z najlepszymi ośrodkami szkolenia niewidomych w Europie, zwłaszcza we Francji. Ksiądz Korniłowicz był w kontakcie z wiodącymi ośrodkami myśli chrześcijańskiej, dzięki temu Laski stały się nie tylko ośrodkiem nowoczesnej pedagogiki dla niewidomych i rehabilitacji zawodowej niewidomych, ale również szkołą myśli tomistycznej i odnowy liturgicznej.

Niejednokrotnie zastanawiałem się nad tym, jakie warunki musi spełniać jakieś dzieło i środowisko, żeby mogło pełnić funkcje apostolskie. Znalazłem odpowiedź w słowach Matki Elżbiety Róży Czackiej: "Dzieło to jest z Boga, i dla Boga. Innej racji bytu nie ma. Gdyby zboczyło z tej drogi, niech przestanie istnieć" A wiec, jeśli jakaś społeczność i dzieło chce być środowiskiem, które apostołuje, winno mieć na celu, oddawanie czci Bogu w Trójcy Jedynemu, musi mieć chwałę Boża na pierwszym miejscu.

I druga myśl: Dzieło Lasek powstało w celu oddawania chwały Bogu przez nauczanie niewidomych, nie tylko, aby byli użyteczni, ekonomicznie samowystarczalni. Ale także, aby doskonale znosili swoje kalectwo z wiarą w miłość Boga do ludzi, i miłością do Boga. Można tę myśl rozszerzyć: każdy, bowiem człowiek zderza się z jakąś swoja słabością, z perspektywa umierania. Nie tylko kalecy są ograniczeni w swoich możliwościach, ale w inny sposób wszyscy ludzie. A wiec każdy człowiek musi się nauczyć doskonałego znoszenia jakiegokolwiek swojego krzyża, z miłością Boga i z miłością do Boga. Co wcale nie jest takie łatwe jak wiemy z własnego doświadczenia? Ale to jest konieczne.

I trzecia myśl: niewidomy niosący z poddaniem się woli Bożej krzyż swego kalectwa, swoim przykładem i świętością stają się apostołami także wśród widzących, nieznających Boga i dalekich od Niego na skutek niewiary i grzechy i wśród innych niewidzących. To jest cel postawiony niewidomym i szkole dla niewidomych. Cel niezmiernie wysoki, ale jednak znamy przykłady osiągnięcia tego celu.

W Laskach poznałem Pana Leona Lecha, poznałem też Pana Stefana Rakoczego. Leon Lech był jednym z pierwszych wychowanków. Jeszcze hrabianka Róża Czacka odnalazła go, jako przedszkolne dziecko, czy młodego chłopca, który stracił wzrok i jedną nogę. By świetny niewidomym nauczycielem. Życiem dawał przykład właściwego stosunku do kalectwa. A Stefan Rakoczy był instruktorem szczotkarstwa – szczotkarstwo był jednym z pierwszych zawodów niewidomych. Pamiętam jak ważną role spełniała Pan Rakoczy w Domu Chłopców. Nie był wychowawcą, ale był stale obecny. Bo tam mieszkał. Cichy, spokojny, Codziennie rano wędrował, w piątek i światek, w deszcz i śnieg, z Domu Chłopców do kaplicy na msze św. Służył mi do Mszy św. prymicyjnej w sierpniu 1953 roku.

Dzięki Sługom Bożym Matce Elżbiecie Czackiej i Władysławowi Korniłowiczowi, których procesy beatyfikacyjne trwają, i modlimy się o ich beatyfikację, Laski stały się ośrodkiem apostolstwa i to wielokrotnie skutecznego. Mówił o tym ksiądz Korniłowicz do Ojca świętego Piusa XI podczas audiencji w 1934 roku. PIUS XI, który jako nuncjusz apostolski w Polsce był u początku Dzieła Matki Elżbiety Czackiej, z zainteresowaniem słuchał, iż Dzieło to ma już swój określony profil duchowości opierający się na trzech wartościach zrodzonych w dziejach Kościoła.: franciszkańskie ubóstwo i prostota, benedyktyńska troska o liturgię i solidna doktryna oparta na teologii tomaszowej - i ludzi się nawracają. Pius XI uśmiechnął się, nie zaprzeczając, ale powiedział: "To mi miłość nawraca". Oczywiście bez miłości całe Dzieło Lasek i owe wymienione wielkie wartości, stałyby się jak pisał św. Paweł w "Hymnie o Miłości": cymbałem brzmiącym.

Piękne osiągnięcia 100-letniego dzieła Matki Elżbiety Czackiej byłyby niemożliwe gdyby nie ogromny wkład wielu ludzi, którzy życie swoje poświęcili temu Dziełu. Oraz wielu ludzi dobrej woli, którzy swoim mieniem i sercem wspierali i nadal wspierają to Dzieło.

Do Boga zanosimy nasze im podziękowanie. Gorąco Boga prośmy, abyśmy wszyscy zawierzyli miłości Boga do nas, objawionej przez Jezusa Chrystusa. "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" / J 3,16 /.

Pamiętajmy też słowa Pana Jezusa, według których powinniśmy kształtować nasze życie: "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem, żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie" / J 13:34-35/.

Niech każdy z nas niesie w sobie zaufanie, bowiem Bóg mój stal się moją siłą.

Amen.