siostry z Lasek

 
ABY BYLI JEDNO
Pasja życia siostry Joanny Lossow

s. Maria Krystyna Rottenberg FSK
tl_files/images/publikacje/Aby byli jedno.jpg
 „Czas dziejów posuwa się naprzód. Mijają tysiąclecia. Są to dzieje wciąż zaznaczone podziałami. Wizja ludzkości ostatecznie kiedyś pojednanej w Królestwie Bożym ustawicznie przynagla każde pokolenie do przezwyciężania podziałów. (...) Choćby w ciągu doczesnej historii chrześcijaństwo nigdy nie zdołało osiągnąć całkowitego pojednania i widzialnej jedności, dążenie do niej jest obowiązkiem i powinnością wszystkich. Ludzkim wysiłkom przyświecać będzie zawsze nadzieja”[1]. Siostra Joanna Lossow – założycielka Ośrodka Ekumenicznego JOANNICUM – tą nadzieją żyła i jej dawała świadectwo. Nie sposób wyobrazić sobie historii polskiej ekumenii bez tej wielkiej pasjonistki jedności.
 
(fragmenty z przedmowy i wstępu)
Oficyna Wydawniczo-Poligraficzna ADAM - Warszawa 2005

1] Wacław Hryniewicz OMI, "Przeszłość zostawić Bogu. Unia i uniatyzm w perspektywie ekumenicznej", Opole 1995
 
ZAŚLUBIONA WSCHODOWI
wspomnienia
 
s. Jana Brudzińska FSK
tl_files/images/publikacje/Zaslubiona Wschodowi II.jpg
„Rok 1914. W kościele Świętego Krzyża w Warszawie w czasie nabożeństwa ksiądz ogłosił, że zbiórka na tacę jest przeznaczona dla ofiar wojny. Po kościele przeszedł szept, że to dla unitów Podlasia i Chełmszczyzny, których popędzono na Sybir. Nie miałam ani grosza, ale nosiłam na palcu pamiątkę po Mamie – jej zaręczynowy złoty pierścionek z niezapominajką z turkusu i z perłą w środku. Kochałam ten pierścionek jak relikwię: niebieski kwiatek jak oczy Mamy, perłę jak ostatnią jej łzę. Dla tak bliskich sercu unitów bez wahania położyłam go na tacy. Wiem, że to był dzień moich zaręczyn ze Wschodem”
 
Tak wspominała swe zaślubiny ze Wschodem s. Jana Zofia Brudzińska, franciszkanka służebnica Krzyża z Lasek, której wspomnienia ukazały się w tygodniu poprzedzającym Dzień modlitw w intencji Kościoła na Wschodzie.
 
Dalsza historia Zofii Brudzińskiej to lata wielkiej miłości do umęczonego ludu Kresów – miłości bezwarunkowej, z poświęceniem własnego zdrowia i życia. Na przekór krwawej walce z Kościołem i z polskością organizowała szkoły, uczyła polskiego, historii, religii. Wielu uczniów przygotowała do podjęcia powołania w służbie kapłańskiej i zakonnej. Świadomie nie uciekała przed wyrokiem skazującym ją na wiele lat pobytu w więzieniach, na okrutne prześladowanie, na pozbawienie praw obywatelskich i zesłanie. W tym wszystkim miłość do Boga i Ojczyzny osiągnęła stopień heroiczny.
 
Wspomnienia urywają się wraz z utratą przez nią wzroku i wstąpieniem w 1936 r. do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach. O braku dalszej części jej historii zadecydował ślub milczenia, jaki s. Jana złożyła na prośbę kardynała Stefana Wyszyńskiego. Była wierna temu ślubowi przez 57 lat – do dnia swojej śmierci.
 
 
s. Rut Wosiek FSK
(fragment z wprowadzenia)

 

   
 
WIERSZE
 
s. Nulla Westwalewicz
franciszkanka służebnica Krzyża
tl_files/images/publikacje/Wiersze s. Nulla.jpg
Dziwne są koleje tych wierszy – funkcjonujących i „żyjących” jakoby samodzielnym życiem od ponad sześćdziesięciu lat. Przez Autorkę nie były przeznaczone do druku, ale już za jej życia krążyły, nie tylko w Laskach, przepisywane ręcznie i na maszynie, na luźnych kartkach i w zeszycikach, wydawane pod tytułem Wiersze dwukrotnie bezpośrednio po jej śmierci w 1946 i  1947 roku w Kielcach. Potem, pod zmienionym tytułem Sygnały w Brazylii (w 1963 r.), wydane przez rodzinę i przyjaciół, zostały skonfiskowane na granicy (jako towar szczególnie niebezpieczny...) – i znowu, kopiowane z nielicznych przemyconych egzemplarzy – ręcznie, potem na powielaczach i bardziej nowoczesnych kopiarkach... cytowane i przedrukowywane w katolickich czasopismach, na prymicyjnych obrazkach i okolicznościowych folderach...
 
Siostra Nulla miałaby dzisiaj ponad 99 lat, a w 2009 roku obchodziłaby 70 lecie swojej pierwszej profesji zakonnej. Imię Nulla, miało wyrażać jej wewnętrzny program całkowitego ogołocenia. Nulla to znaczy NIC, ŻADNA...
 
Zmarła w wieku 34 lat, w tym życia zakonnego zaledwie dziewięciu, a wiersze powstawały w większości w ostatnich dwóch latach jej życia. Jak widać przeżyły ją niespodziewanie długo, a jeśli okazują się wciąż tak samo aktualne i poszukiwane, to zawdzięczają to nie długości i doświadczeniu życiowemu Autorki, także – nie jej talentowi poetyckiemu, ale intensywności wyrażonej w nich jej szybkiej, doskonale całkowitej, a nawet radosnej ofiary. Ciągle są świadectwem, w jaki sobie tylko wiadomy sposób, Bóg pozwala oddziaływać poprzez narzędzia po ludzku najuboższe – przez NIC.
 
s. Rut Wosiek FSK
            (fragment wstępu)
 

Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, Warszawa – Laski 2010